
Dzisiaj miałam wątpliwą przyjemność obejrzenia filmu pt. Blizna (Scar). Nie liczyłam na zbyt wiele, myślałam, że może zaskoczą mnie chociażby gwałtownie zatrzaskiwane drzwi. Niedoczekanie moje... Fabuła głupia i schematyczna, chociaż nie spodziewałam się w sumie niczego nadzwyczajnego. Liczyłam na efekty 3D.. najlepsze były napisy początkowe, potem było już raczej średnio. Tekst dialogów był nieprzystosowany do formatu 3D, a więc czasem widziałam trójwymiarowy obraz i rozmazane literki, albo mogłam też pooglądać potrojone postacie i poczytać normalnie napisy. Na szczęście znajomość języka obcego znacznie ułatwiła mi życie. Mój kolega twierdzi, że lepsze efekty 3D widział na filmach dla dzieci o kangurkach, tudzież innych zwierzątkach. Budowanie napięcia było chyba najsłabszą stroną tej produkcji. Jedyne momenty gdy wstrzymywałam oddech to chwile, gdy mój kolega chwytał mnie z nienacka za ramię. A co do cięcia stóp żyletką, to zdecydowanie bardziej emocjonujący był "paper cut" w Jackass.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz