czwartek, 6 listopada 2008

Kocham Kino


Dzisiaj miałam wątpliwą przyjemność obejrzenia filmu pt. Blizna (Scar). Nie liczyłam na zbyt wiele, myślałam, że może zaskoczą mnie chociażby gwałtownie zatrzaskiwane drzwi. Niedoczekanie moje... Fabuła głupia i schematyczna, chociaż nie spodziewałam się w sumie niczego nadzwyczajnego. Liczyłam na efekty 3D.. najlepsze były napisy początkowe, potem było już raczej średnio. Tekst dialogów był nieprzystosowany do formatu 3D, a więc czasem widziałam trójwymiarowy obraz i rozmazane literki, albo mogłam też pooglądać potrojone postacie i poczytać normalnie napisy. Na szczęście znajomość języka obcego znacznie ułatwiła mi życie. Mój kolega twierdzi, że lepsze efekty 3D widział na filmach dla dzieci o kangurkach, tudzież innych zwierzątkach. Budowanie napięcia było chyba najsłabszą stroną tej produkcji. Jedyne momenty gdy wstrzymywałam oddech to chwile, gdy mój kolega chwytał mnie z nienacka za ramię. A co do cięcia stóp żyletką, to zdecydowanie bardziej emocjonujący był "paper cut" w Jackass.

Brak komentarzy: